Krew pępowinowa jest ważna dla noworodka… teraz!

W książce „Narodziny bez przemocy” Frederick Leboyer postuluje opóźnienie odpępnienia noworodka. Uzasadnia to groźbą niedotlenienia mózgu, która zmusza dziecko do gwałtownego nabierania powietrza i zwiększa traumę porodową. Nowe badania sugerują jednak, że nie tylko tlen, ale i żelazo z krwi pępowinowej jest ważne dla mózgu rodzącego się dziecka. Naukowcy badający to podpięli się do wcześniejszegoCzytaj dalej „Krew pępowinowa jest ważna dla noworodka… teraz!”

Odwieczna sztuka rodzenia

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych prasa kobieca w Polsce informowała o obozie świadomego porodu Igora Czarkowskiego nad Morzem Czarnym. Nie wiem, w jaki sposób tworzącym go ludziom udało się zapewnić mu przychylność komunistycznych władz, w każdym razie obóz funkcjonował i rodzącym się w nim dzieciom oszczędzano powszechnej w tamtych czasach (nie tylko zresztą w ZSRR)Czytaj dalej „Odwieczna sztuka rodzenia”

Fascynujące trzewia

W latach dziewięćdziesiątych ukończyłam żywienie człowieka na warszawskiej SGGW – ale z większością idei zawartych w tej książce niestety się na studiach nie spotkałam. Cóż, nowatorskie badania naukowe zwykle długo i opornie torują sobie drogę do akademickiej codzienności. Książkę napisał neurobiolog dr Emeran Mayer, a nosi ona tytuł „Twój drugi mózg. Komunikacja umysł – jelita.Czytaj dalej „Fascynujące trzewia”

Głos Pana

Stanisław Lem był ateistą, ale tytuł jego powieści „Głos Pana” kojarzy się religijnie chyba nieprzypadkowo. Książka, zwłaszcza w swojej ostatniej części, aż kipi od krzyku, jak źle było Lemowi z jego ateizmem. Odnosi się wręcz wrażenie, że gotów byłby uwierzyć nawet w wymyślonych przez siebie samego kosmitów, byle tylko poczuć nad sobą opiekę jakiejś Opatrzności…Czytaj dalej „Głos Pana”

Metoda kangura

  Mniej więcej w połowie lat dziewięćdziesiątych pomagałam w organizacji konferencji dla lekarzy i położnych, pod hasłem „Wczesne narodziny, wczesny kontakt”. Przedstawialiśmy nowatorską, wręcz rewolucyjną dla nich metodę opieki nad wcześniakami. Metoda ta narodziła się w 1978 roku w Bogocie, czyli w Kolumbii, w Ameryce Południowej.  W szpitalu miejskim w Bogocie było mało inkubatorów, a wcześniakówCzytaj dalej „Metoda kangura”

Od kiedy człowiek nauczył się gotować?

Richard Wrangham, wybitny antropolog i autor książki pt. „Walka o ogień. Jak gotowanie stworzyło człowieka”, uważa że już od bardzo dawna. I na uzasadnienie swojej tezy wysuwa argumenty z dziedziny anatomii i fizjologii. Najpierw wskazuje, jak bardzo nasze organizmy przystosowane są do przetworzonej termicznie żywności. Jest ona o wiele łatwiej strawna i pożywniejsza niż surowa,Czytaj dalej „Od kiedy człowiek nauczył się gotować?”

Zamknięty małż w środowisku kwasu solnego

Kiedy jest mowa o źródłach tak zwanej podwójnej moralności, która inaczej traktuje rozwiązłość mężczyzn, a inaczej – o wiele opresyjniej – kobiet, przywołuje się legendarną „Płeć mózgu” Davida Jessela i Anne Moir oraz rzekome ewolucyjne uzasadnienie konieczności posiadania przez mężczyzn większej liczby partnerek seksualnych. Od razu powiem otwarcie: nie przyjmuję tego wyjaśnienia do wiadomości! WcaleCzytaj dalej „Zamknięty małż w środowisku kwasu solnego”

Granica dolna

Po książkę Janusza A. Zajdla „Limes inferior” sięgnęłam dopiero kilka lat temu, za namową mojego Męża. I nie rozczarowałam się. Książkę tę chce się czytać, mimo że jest właściwie antyutopią. Bohater – świetnie prosperujący członek półświatka totalitarnie rządzonej, wielkiej metropolii – nagle i niespodziewanie pakuje się w jakieś kłopoty. „Jakieś”, bo trudno mu określić skądCzytaj dalej „Granica dolna”

Narodziny bez przemocy

Mała książeczka Fredericka Leboyera pt. „Narodziny bez przemocy” pojawiła się w Polsce z początku w postaci opracowań w prasie, głównie kobiecej. A ponieważ był to przełom lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, nie wiadomo było, czy ukaże się jej wydanie polskie. Pojawiło się w końcu – ale było równie nie do zdobycia jak i inne popularne książki.Czytaj dalej „Narodziny bez przemocy”

Fenomen Stanisława Lema

Lema odkryłam jako nastolatka – czyli wtedy mniej więcej, kiedy zwykle zaczyna się swoją przygodę z Lemem. I choć nigdy nie poznałam go osobiście, stał się dla mnie nauczycielem życia. Podobnie jak i dla wielu innych swoich czytelników. Pisarza tego klasyfikuje się zwykle jako autora science fiction, ale w rzeczywistości jego twórczość jest bardzo różnorodna.Czytaj dalej „Fenomen Stanisława Lema”