Głos Pana

Stanisław Lem był ateistą, ale tytuł jego powieści „Głos Pana” kojarzy się religijnie chyba nieprzypadkowo. Książka, zwłaszcza w swojej ostatniej części, aż kipi od krzyku, jak źle było Lemowi z jego ateizmem. Odnosi się wręcz wrażenie, że gotów byłby uwierzyć nawet w wymyślonych przez siebie samego kosmitów, byle tylko poczuć nad sobą opiekę jakiejś Opatrzności…

Ale Opatrzność nie przychodzi. Powieść bowiem mówi o nieudanej próbie rozszyfrowania znaczenia doskonale powtarzalnego sygnału neutrinowego z kosmosu, którą to powtarzalność odkryto zresztą przypadkowo. Sygnał od razu uznano za list od pozaziemskiej cywilizacji, a tajność, jaką nadano pracy zwołanych do niej dwóch tysięcy naukowców, sugeruje, że miano nadzieję przerobić go na jakąś nową broń.

Wydawało się zresztą przez chwilę, że ta nadzieja się ziści – a broń będzie tak doskonała, że zagrozi całemu naszemu gatunkowi. Ale ostatecznie nic z tego nie wyszło, co narrator powieści – matematyk biorący udział w pracach nad rozszyfrowaniem sygnału – przypisuje mądrości i szlachetności nieznanych nadawców z gwiazd.

Lem mistrzowsko przechodzi od opowiadania o pracy swych bohaterów naukowców – co mimo trudności tematu czyta się jak powieść przygodową – do rozważań filozoficznych i z powrotem. „Głos Pana” od chwili, gdy go odkryłam jako nastolatka, jest moją ulubioną książką Lemową. Przewyższa u mnie nawet znacznie bardziej popularną wśród czytelników „Solaris”, a także chyba i rozważania w „Summa technologiae” i pochodnych.

Listu, jak już wspomniałam, nie udaje się rozszyfrować. Po swoim zakończeniu operacja zostaje odtajniona, sygnał wyrażony w symbolach opublikowany, tak że może być nawet przedmiotem zainteresowania domorosłych pseudonaukowców. Główny bohater spisuje w końcu swe wspomnienia, bo nie udaje mu się znaleźć wśród książek opowiadających o programie takiej, co by go mogła zadowolić. A jak pisze nie może dłużej czekać z czysto biologicznych powodów. Nie doczekał się nawet publikacji swego własnego utworu.

„Głos Pana” jest książką trudną do czytania, ale wysiłek ten sowicie zostaje wynagrodzony. Bowiem jest on książką wspaniałą. Pisarskie mistrzostwo Lema w niej właśnie wyraziło się chyba najdoskonalej, a mimo że napisana została w latach sześćdziesiątych i jest utrzymana w scenerii ubiegłowiecznej „zimnej wojny”, nic niestety nie straciła ze swojej aktualności.

Książkę Lema „Głos Pana” można znaleźć tu:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: